- Mam pytanie - zaczął - Nie przypomina Wam ona przypadkiem Margaret? - zapytał.
- Dzisiejszy szok chyba dał znać... - stwierdził Zayn.
- Nie... Czy tylko mi ona przypomina Margaret? - zapytał podnosząc ton głosu.
- Wybacz Zayn, ale on ma rację - przyznał Liam - Przyjrzałem jej się... - dodał - Ten styl poruszania się, uśmiech, ta giętkość jak u tancerki, która nie ćwiczy od roku tylko od dzieciństwa, jedyne co się nie zgadza to kolor włosów i to, że Selena ma takie... Rzec by można hipnotyzujące, piękne, ciemne oczy, czego nie ma Margaret...
- Toś się rozgadał - powiedział Louis - Ale on ma rację... Chyba będzie trzeba się jej lepiej przyjrzeć... Tak właściwie to gdzie jest Margaret? - zapytał.
- Ostatni raz widziałem ją w holu, hotelu gdzie tymczasowo jest Selena, dzisiaj, gdy wychodziłem z dzieckiem... - odpowiedział Harry.
- Ona nie miała być przypadkiem na treningu? - zapytał podejrzliwie Niall.
- To nie żaden dowód... Trening mógł jej się skończyć... - wtrącił Liam.
- W takim razie jak wyjaśnisz to, że akurat była w tym hotelu? - zapytał Lou.
- Chłopaki, ale jak później byłem po Selenę, to była w pokoju... Co prawda otworzyła mi później niż sądziłem, ale otworzyła... To nie możliwe... - powiedział Harry.
- Czekajcie, czekajcie... - wtrącił Zayn - Czy Wy sugerujecie, że Margaret może być Seleną..? Przecież to bezsensu...
- Zayn, to nic trudnego, kupić perukę, ubrania i udawać kogoś innego niż się jest... - zauważył Liam.
- No dobra, pomogę Wam... - powiedział mulat - Od czego zaczynamy? - zapytał.
- No więc tak... Musimy iść jutro do Margaret.. - powiedział Niall - Dowiedzieć się czy jest w domu... Tuż przed naszym spotkaniem z Seleną - dodał.
- Dobra, a resztę to zobaczy się jutro... - zaproponował Liam - Idźmy spać... - dodał.
Tak jak postanowił Liam, tak zrobili.
***
Rano tak jak sobie obiecali poszli do domu swojej koleżanki sprzed trzech lat. Była dopiero godzina 9:30. Otworzył im Simon.
- Hej, chłopaki... Co Was tutaj sprowadza? - zapytał mężczyzna.
- Jest Margaret? - zapytał Niall.
- Nie... Razem ze swoją grupą wyjechała wczoraj do Mediolanu... - odpowiedział Cowell.
- Ooo... No dobrze, dziękujemy - powiedzieli niemal równocześnie.
- Ale może coś jej przekazać? - zapytał.
- Nie, nie... - odpowiedzieli - Do widzenia - dodali, po czym odeszli od domu blondynki.
- Ciekawe... - powiedział Niall.
- Dziwne, że nie dała nam o niczym znać... - stwierdził Harry.
- Nad tym będziemy myśleć wieczorem... Musimy dzisiaj bardziej przyjrzeć się Selenie... - powiedział Louis.
Już po chwili znaleźli się w sali przy Big Ben'ie, gdzie mieli czekać na spotkanie z Seleną. Ona pojawiła się tam po niecałych dwudziestu minutach wraz ze swoim menadżerem. Weszła do sali ubrana w to:

- Cześć, chłopaki - przywitała się gwiazdka uśmiechając się do nich promiennie.
- Hej, co u Ciebie? - zapytał Harry.
- Całkiem nieźle - odpowiedziała - A no i lekka zmiana planów - oznajmiła - Okazało się, że dzisiaj mam sesję zdjęciową... - dodała - Oczywiście jeśli chcecie możecie iść ze mną - zaproponowała.
- Właściwie to czemu nie... - powiedział Hazza.
Wszyscy wyszli z sali i skierowali się do studia. Gomez od razu przywitała się z ekipą zdjęciową i szybko poszłą się przebrać w to co naszykowały jej stylistki. Dopiero godzinach Selena była wolna, ale zarazem bardzo zmęczona.
- To może teraz pójdziecie coś ze mną zjeść? - zaproponowała brunetka chwytając się za brzuch, który dawał jej do zrozumienia, że jest wystarczająco głodna, aby coś zjeść.
- Właściwie to dlaczego nie... - odpowiedział Zayn.
- To może jakaś pizza? - zaproponował Niall.
- Dawno nie jadłam... Może być - odpowiedziała Selena.
- Mam do Ciebie pytanie... - zaczął Liam - Nie tańczy przypadkiem u Ciebie w Twojej grupie tancerzy taka dziewczyna jak Margaret Cowell? - zapytał.
- Nie... Nigdy o takiej tancerce nie słyszałam - odpowiedziała brunetka - Dlaczego pytacie? - spytała.
- Tak tylko... - odpowiedział brunet.
- To dalej, chodźmy na tą pizzę, bo przez Was tutaj zaraz umrę z głodu - powiedziała Gomez biorąc swoją torbę z wieszaka.
Cała szóstka wyszła ze studia po czym poszła do chyba najdroższej pizzerni w mieście. Fakt... Pizza byłą tam niesamowicie pyszna, ale za to bardzo dobra. Po dwugodzinnej rozmowie i siedzeniu w knajpie wyszli z niej i postanowili pójść do hotelu, w którym tymczasowo mieszkała Gomez. Weszli do budynku tylnym wejściem i po cichu przemknęli się na samą górę do pokoju gwiazdki.
- Rozgośćcie się - oznajmiła zamykając za sobą drzwi, po czym zdejmując buty.
- Wow... - skomentował Louis - Ale duży.. - dodał oglądając ściany w salonie.
- Bywały większe, ale może być - odpowiedziała brunetka stając obok niego - Jakiś pomysł na dzisiejszy wieczór? - zapytała.
- Może jakiś film czy coś w tym stylu? - zaproponował Zayn.
- Nie przepadam za siedzeniem bezczynnie na fotelu i nierobieniem niczego innego jak patrzenie się w ekran - powiedziała.
Nagle do drzwi pokoju ktoś zapukał. Dziewczyna poszła otworzyć drzwi. Ku jej zaskoczeniu zobaczyła w nich wysoki blondyn, o ciemnych oczach z kwiatami w rękach.
- Hej, kochanie... - powiedział chłopak - To dla Ciebie - dodał wręczając jej bukiet róż i tulipanów.
- Cześć - oznajmiła - Dziękuję - dodała biorąc z jego rąk wiązankę, po czym przykładając ją do nosa, aby powąchać - Są piękne - oświadczyła.
- No chodź tutaj do mnie - powiedział blondyn biorąc ją na ręce tak, że ona obejmowała go nogami w pasie - Nawet nie wiesz jak tęskniłem - dodał zamykając za nimi drzwi.
- Kotku... - powiedziała - Nie jesteśmy sami - dodała odwracając się do tyłu, gdzie zobaczyła zespół przyglądający się im uważnie.
- Ooo... Więc to ten cały zespół któremu pomagasz? - zapytał dla upewnienia bezpiecznie odstawiając ją na ziemię.
- Tak, zapoznajcie się, ja pójdę tylko włożyć kwiaty do wazonu - oznajmiła idąc w stronę kuchni.
- Trochę niezręczna sytuacja... - powiedział rumieniąc się.
- Spoko... - odpowiedzieli.
- Jestem Justin - przedstawił się chłopak podając kolejno każdemu z nich rękę.
Po tym jak cały zespół się mu przedstawił usiedli na kanapie w salonie i czekali aż przyjdzie Gomez. Długo nie musieli czekać, a przyszła z wiązanką, po czym położyła ją na stoliku przed kanapą. Z racji tego, że nie było dość dużo miejsca usiadła na kolanach swojego chłopaka i objęła go w szyi.
~*~
Przepraszam, że tak długo czekaliście za rozdziałem, ale nie miałam zupełnie czasu, aby go napisać...
Mam nadzieję, że chociaż trochę Wam się spodoba i w końcu zaczniecie się udzielać...
Komentarze mogą dodawać wszyscy, nawet z anonimowego konta..
Nawet jeśli rozdział się nie podobał to napiszcie mi to i może zaproponujcie jak mogłabym to zmienić...
Przypominam również o tym, że możecie pomagać mi w akcji jaka będzie pisana przeze mnie... Inaczej mówiąc podsuwać mi pomysły :P
W końcu ma to być nasz blog... ;)
Każdy z nas ma osobno go tworzyć, nie tylko ja.... ;) Przecież dzięki Wam tutaj moją wyobraźnię przelewam na papier.. ;)
~Maddie~
Super czekam na następny XD
OdpowiedzUsuńŚwietny ;) Zapraszam do mnie ;*
OdpowiedzUsuńNominowałam Cie do Versatile Blogger Award. Po więcej informacji zapraszam tu:
OdpowiedzUsuńhttp://byc-strozem.blogspot.com/2013/08/nominacja-do-versatile-blog.html
Nominowałam twój blog więcej informacji u mnie na blogu :
OdpowiedzUsuńhttp://moja-historia-o-one-direction.blogspot.com/
Super !!!
OdpowiedzUsuńDodaj szybko next !!!